poniedziałek, 1 lutego 2016

To fat to be loved - Anoreksja, Bulimia

Witam Kochani!

Postanowiłam opisać ten temat, ponieważ wydaje mi się jednym z większych problemów XXIw. Dla mnie samej okazał się trudniejszy do zwalczenia nawet od samookalecznia.

Anoreksja jest to jadłowstręt psychiczny, osoby z takimi problemami odznaczają się kolorem czerwonym. Bulimia jest  to zaburzenie odżywiania, osoby mające ten problem mają fioletowe bransoletki.

Anoreksja uważna za chorobę psychiczną dla motylków, bo tak siebie nazywają anorektyczki, jest stylem życia.

Problem oczywiście rodzi się w głowie. Często spowodowany otoczeniem brak akceptacji swojego ciała przeradza się w "konieczność" zmiany swojego wyglądu. Zaczyna się niewinnie, ograniczenie słodyczy, tłuszczy czy węglowodanów, wzmożony wysiłek lub zmiana trybu życia. Z czasem niekontrolowane zmiany  i kierowanie się nie do końca "jasnym"  umysłem przeradza się w chorobę. Motylki mają obsesję na punkcie swojej diety :
-> codzienne ważenie i mierzenie
-> liczenie kalorii i stosowanie się do tabelek kalorycznych
-> spożywanie minimalnych  ilości pożywienia
-> dieta głownie składająca się z wody
 
" Co mnie żywi niszczy mnie" 


 Wcześniej wspomniane tabelki kaloryczne są to rozpiski kalorii, które w danym dniu można zjeść. Oczywiście są to niesamowicie zaniżone "dawki" (poniżej daje stosowaną przeze mnie  sgd).















Motylki mają swój alfabet, którego uczą się na pamięć. Poza tym istnieją również : dekalogi, przykazania  itp. Każda idealna anorektyczka dokładnie ich przestrzega.
 Wspomniane wcześniej Thininspiracje są to zdjęcia motylków, motywując do pracy nad sobą, by wyglądać tak jak one.







Skutki anoreksji są bardzo rozległe:
-> z powodu zaniku tkanki tłuszczowej anorektyczki mają większe owłosienie
-> osłabiony organizm
-> wypadające włosy, łamiące się paznokcie
-> przesuszająca się skóra ( głównie na kolanach i łokciach)
-> skłonności do omdleń i utraty przytomności
-> żółkniejące a nawet wypadające zęby
-> brak siły - zanik mięśni
-> w końcowym stadium zanik mięśnia sercowego i śmierć
Jednak dla motylków nie ma to najmniejszego znaczenia. Piękno rozumiane jest jako wystające kości, głownie żebra, kości biodrowe, i kostka w nadgarstku oraz szpiczaste palce. Wyznacznikiem "sukcesu" są "patykowate" nogi oraz wklęsły brzuch.
"Lepiej być chudą niż zdrową"

Pro ana jest stylem życia, zaś samą anoreksje uważają za swoją przyjaciółkę i nazywają ją "Ana"

"Jedno mnie pociesza i tylko jedno. Gdy ja odejdę na dno ona razem ze mną"




Bulimia inaczej nazywana wilczym głodem. Jest to problem dotyczący w dużej mierze ludzi z nadwagą, lecz nie tylko. Przyczyny ma podobne do wcześniej wspomnianej anoreksji, również o podłożu psychicznym.

Bulimczki często stosują tak jak anorektyczki tablelki kaloryczne, lecz mają regularne "napady" są to niekontrolowane napady głodu. Podczas napadu bulimiczka wpycha w siebie jak największe ilości jedzenia, najlepiej bardzo kalorycznego Po takim "odskoku" czuje się winna, więc zwraca spożyte jedzenie. Bulimiczki stosują
-> środki przeczyszczające
-> lewatywy
-> środki wywołujące wymioty
-> lub same je wywołują (metodą "palec/szczoteczka w gardło" wypijając roztwór soli z wodą lub dużą ilość kropli żołądkowych).



Niestety wymioty często stają się uzależnieniem  i nawet po zwykłym posiłku bulimiczka kieruje się do łazienki. Po długiej "praktyce" takich zachowań organizm sam zaczyna reagować tak na podane pożywienie, uniemożliwiając spożycie posiłku. Skutkami tej choroby są
-> poraniony przełyk
-> zaburzona flora bakteryjna oraz metabolizm
-> rozstrój żołądka
-> osłabienie organizmu
->. Może doprowadzić do śmierci
Bulimiczki nie wyznają żadnych zasad -poprostu dążą do bycia "lepszym"-chudszym.

"Fat pig don"t eat"


Obydwie choroby nie pozwalają obiektywnie spojrzeć na swoje ciało, a różnicę miedzy nimi idealnie wyjaśnia ten cytat:


"Ano­rek­sja - jest mnie mało, choć to wciąż jeszcze za dużo.
Bu­limia - jes­tem co­raz większa, choć jest mnie co­raz mniej."

~Dark Alexis 

czwartek, 28 stycznia 2016

CARPE DIEM- Motywejszyn, Modyfikejszyn

Witam kochani :*

Postanowiłam napisać mój pierwszy post motywujący, odwołujący się do poprzednich wpisów.

Przy każdym poście starałam się skrótowo opisać formę pomocy, lecz teraz zbiorę to w jedną całość. Przypomnę były one o depresji, mizantropi, fobii społecznej oraz samookaleczaniu.



- Jeśli twój przyjaciel/przyjaciółka, ktoś bliski, rodzina, lub po prostu osoba z twojego otoczenia ma problemy, a ty nie wiesz co zrobić - ten wpis jest właśnie dla ciebie.
- Jeśli nie masz pomysłu jak wyjść z dołka, przeczytaj ten post i Carpe Diem (chwytaj dzień).

1. Najważniejsze są chęci bo to od nich się wszystko zaczyna. Problem(choroba) rodzi się w głowie i w głowie można go przezwyciężyć. Wiara w twój sukces czyni cuda. Jeśli sam nie chcesz uwierzyć, zobacz ilu ludzi w około w ciebie wierzy. Na pewno jest ktoś, kto pomoże stanąć ci do walki. To ty rządzisz swoim życiem, to ty rządzisz emocjami - nie one tobą.  Przykładem siły umysłu może być urojona ciąża, gdzie kobiety mają wszystkie objawy poczęcia (zanika miesiączka, rośnie brzuch, występują młdłości , a nawet pojawia sę pęcherzyk ciążowy) choć tak naprawdę do niego nie zaszło.
"Wiara jest siłą napędową sukcesu".



2. Wyznacz sobie cele. Musisz wiedzieć czego chcesz i jaki ma być końcowy efekt twoich starań, ale spokojnie, nie wszystko od razu. Na początek postaw sobie za cel małą rzecz, która może niewiele zmieni, ale będzie fundamentem twojego nowego rozdziału z życia. Potem obierz trudniejsze wyzwania i trudniejsze aż małymi kroczkami dotrzesz do celu. 



3. Zadbaj o motywacje. W dążeniu do celu, ważne są drobne "pomoce". Mogą to być zdjęcia, muzyka, osoby dosłownie cokolwiek co pomoże Ci osiągnąć sukces. Zawsze łatwiej jest czymś się inspirować, bazować na czyimś doświadczeniu, kierować się wskazówkami.



4.Nie zraź się ! Wiadomo nie wszystko udaje się od razu, ewentualne porażki potraktuj jako lekcje i postaraj się więcej do tego nie dopuścić. W żadnym wypadku nie poddawaj się,  przecież, każdy popełnia błędy ;) Życie jest falą, raz są górki raz dołki, jeśli jest źle pamiętaj, za chwile będzie lepiej.
"Co się popieprzy to się polepszy".



W wypełnieniu tych punktów pomocne będzie wsparcie. Nie bój się otworzyć. Są ludzie, którzy potrafią Ci pomóc, pozwól im na to, to wiele zmieni. Często rozmowa, wyżalenie się pomaga. Znajdź zaufaną osobę i pokaż jej swoje blizny, rysunki, opowiadania. Pozwól jej wejść w swój świat, to będzie kolejny krok na drodze do twojego sukcesu. Potraktuj to jako wyzwanie  nie pozwól emocją zwyciężyć. W chwilach słabości kocyk, kakałko, dobry film i ktoś do potowarzyszenia, a potem jeszcze lepszy początek dnia i dalsza wędrówka do celu.



Mam nadzieje, że uda wam się przezwyciężyć słabości. W razie potrzeby pozostawiam kontakt do mnie : dark-alexis@wp.pl .


















piątek, 15 stycznia 2016

My past will be allways with me - samookalecznie.

Witajcie kochani :*

Samookaleczanie - sprawianie sobie bólu, kaleczenie ciała z własnej nie przymuszonej woli.

 

Osoby z tym problemem noszą bransoletki w pomarańczowym lub czarnym kolorze.

W XXI w niestety stało się to "modą", sposobem na wyróżnienie się, zwróceniem na siebie uwagi. Moim zdaniem jest to skrajnie niedojrzałe i krzywdzi osoby, które robią to z powodu problemów.

 

Samookalecznie spowodowane może być wieloma czynnikami np :
- depresją
- anoreksją, bulimią, EDNOS
- brakiem samoakcptacji
- trudną sytuacją w rodzinie
- otoczeniem
- problemami z samym sobą (chorobą psychiczną)
- fobia społeczną, mizantropią

Samookalecznie powszechnie kojarzone jest z cięciem i żyletką. Ale czy tylko nią można zrobić sobie krzywdę? Przecież ostrza są również w nożach, maszynach, scyzorykach, ostrzynkach. Poza tym ból sprawia dużo innych rzeczy. Wielu ludzi uderza pięściami w ścianę, przypala ciało papierosem, poddusza się, drapie skórę, strzela gumkami recepturkami, podpala fragmenty ciała. Wszystko zaczyna się niewinnie lecz z czasem:
Zadrapanie ---> głęboka rana
Podduszanie ----> duszenie
Przypalanie ----> ostre poparzenia
Uderzanie pięściami ----> łamaniu kości
ślady już nie są na biodrach czy pośladkach tak aby nikt nie zobaczył. Nogi i ręce pokrywają się ranami, brzuch również staje się miejscem "tortur".

Samookaleczanie staje  się nałogiem. Miłością do bólu. Uzależnieniem od niego. Ból juz nie jest straszny, jest przyjemny daje odprężenie, ucieczkę od problemów, on pomaga. Myśli się o nim cały czas, cały czas che się go czuć. 

Ciężko się wyrwać ze szponów nałogu, lecz nie jednemu się udało dlaczego ty nie spróbujesz? Początki owszem są ciężkie ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Z czasem zaczniesz robić to coraz rzadziej, aż dojdziesz do perfekcji. Owszem "czarne myśli" zawsze pojawią się w głowie ale nie będziesz tego potrzebować -musisz znaleźć inny sposób na od reagowanie. Wiele osób rysuje po ciele zamiast się ciąć , spala kartki zamiast swojego ciała, uderza w poduszke a nie twardy cement. Może warto spróbować?

Zanim sięgniesz po samookaleczanie zastanowić się czy chcesz mieć zawsze po tym "pamiątkę". Ty się zmieniasz, lecz twoje blizny zostają i stale przypominają o przeszłości.

~Dark Alexis

niedziela, 10 stycznia 2016

I hate human - Mizantropia i Fobia Społeczna.

Witam :*

Kolejnym tematem, o którym Wam opowiem będzie mizantropia. Postanowiłam poruszyć to zagadnienie ze względu na to, że wiele osób styka się z nią, nie wiedząc z czym ma doczynienia.
Osobiście znam mizantropów i wiem jak ciężko takiej osobie pomóc. Zadecydowałam połączyć ten temat z fobią społeczną, ze względu na to, że znałam dziewczynę cierpiącą na tą przypadłość, której pomoc została udzielona dopiero po kilku latach :/

Osoby z fobią społeczną, jak i z mizantropią (są to podobne aczkolwiek nie takie same zaburzenia ) wyróżniają się bransoletkami w kolorze morskim.

Mizantropia jest to pojecie określające niechęć do gatunku ludzkiego (w tym samego/samej siebie). Nie jest to nienawiść do pojedynczych osób lecz całej społeczności.
 Osoby z mizantropią izolują się od społeczeństwa. Często całe ich życie polega na samotnym siedzeniu w pokoju. Ze względu na brak kontaktu z ludźmi, szuakają innych form "wyżalenia się" - piszą książki, pamiętniki, dzienniki. Wielu pisarzy też z tego względu uważanych było za mizantropów.
 Kontakt z mizantropem jest bardzo trudną rzeczą. Osobą takim ciężko się otworzyć. Są nieśmiałe i nie mają poczucia własnej wartości. Często uważają siebie za największych chu*** tego świata. Bardzo przywiązują się do osoby zaufanej i chcą ją mieć na wyłączność czasem wręcz na własność.  Mogą wystąpić przejawy agresji do innych powodowane niechęcią kontaktu. Osoby takie ustalają własne zasady i reguły. Ciężko przychodzi im zgoda na kompromisy. Rzadko bywają uległe w kontaktach, ze względu na wrogie nastawienie, wolą dominować i pilnować przestrzegania zasad.
Potrzebują poczucia własnej wartości bycia potrzebnym innym. Pragną czuć się docenieni, ważni a przede wszystkim potrzebni.



Fobia społeczna natomiast jest lękiem przed ludźmi, a raczej kontaktem z ludźmi. Powoduje to znaczne ograniczenie życia chorego. Osoby z fobią boją się wyjść na spacer, na zakupy, wyjechać na wakacje, po prostu przebywać z dużą ilością ludzi. Odczuwają również strach przed rozmową oraz kontaktem wzrokowym. Przypadłość ta często mylona jest z nadmierną nieśmiałością . Objawia się w wieku dojrzewania i może się znacznie pogłębiać. Osoby z fobią:

- czerwienią się
- drżą im ręce
- pojawia się przyspieszone bicie serca
- występuje nadpotliwość
 - mogą wystąpić duszności.
 Do leczenia fobii używane są min. leki antydepresyjne ---> depresja w poprzednim poście.



Pomoc takiej osobie (zarówno z mizantropią jak i fobią ) przełamać bariery nie jest łatwa. Potrzeba dużo czasu i wytrwałości.  Cieszyć się trzeba z nawet bardzo małych postępów, bo małymi kroczkami można dojść do sukcesu.

~Dark Alexis

sobota, 9 stycznia 2016

Odczego się to wszystko zaczyna - czyli DEPRESJA.

Hejka Kochani :*

Postanowiłam na początek poruszyć temat depresji, ponieważ  to od niej się wszystko zaczyna.
Chorobę tę dzieli się na dwie podstawowe ze względu na przyczyny:
  • depresję endogenną – często utożsamianą jest z dużą depresją, uwarunkowaną biologicznie (m.in. genetycznie).
  • depresję egzogenną, inaczej depresję reaktywną – związaną z czynnikami psychospołecznymi lub poprzedzoną stresującymi, przytłaczającymi wydarzeniami.
Powodować ją może wpływ społeczeństwa, rodziny, znajomych. Wydarzenia tj. śmierć bliskiej osoby. Problemy zarówno w szkole jak i rodzinne.

Osoby z depresją noszą bransoletki w kolorze Niebieskim, pomagają rozpoznać ich w sród innych ludzi. Oczywiście, nie każdy takowe posiada, jest to jednak znak rozpoznawalny.

Depresja uważna jest za chorobę psychiczna  powodującą zaburzenia nastroju.
Objawia się  :
-smutkiem
- obniżoną samooceną
- pesymizmem
- brakiem chęci do życia
- zamykaniem się w sobie
- małą wiarą w siebie, swoje umiejętności
- spędzaniem czasu w samotnosci
- odizolowywaniem się
- huśtawki nastroju

Chore osoby preferują samotność, cisze, przytulność własnego pokoju. Spędzają godziny nad rozmyśleniami, słuchając muzyki, rysując lub po prostu patrząc w sufit. Odkrywają swoje talenty i zaczynają się w nich realizować pisząc, rysując, tańcząc, uprawiając sporty. Nie są jednak skłonne pokazywać swoje "dzieła" czy przechwalać się umiejętnościami. Ich prace często związane są z chorobą, pesymizmem, negatywnymi myślami. Jak wiadomo nikt nie che by jego sekrety wyszły na jaw. Prawdę zazwyczaj znają tylko zaufani przyjaciele. Wolą spędzać czas samotnie, lub z niewielką grupą ludzi. Czasami całkowicie odizolowują się od społeczeństwa, co ciągnie za sobą mizantropie (ale o tym w kolejnych postach). Przestają cieszyć rzeczy, które kiedyś dawały radość. Jakby odebrane zostało całe szczęście, najmniejsza nadzieja na po prawe nastroju. W zaawansowanej depresji pojawiają się zaburzenia rytmu dobowego - bezsenność lub spanie o dziwnych porach dnia, nadmierna senność, zaburzenia apetytu.



Objawy tę są często ignorowane przez otoczenie lub przyjaciele,rodzina, znajomi odrzucają i negują taką osobę. Powoduje to szukanie pomocy, wsparcia lub po prostu chęć porozmawiania z kimś o podobnych problemach . Ludzie zakładają konta na forach internetowych, platformach blogowych lub dołączają do subkultur. Nie każdemu niestety to wychodzi na dobre. Część osób dołuje się problemami innych, lub "rozdrapując własne rany" i popada w głębszą depresje. Niektórzy jednak odnajdują tam pomoc, przyjaciół, odskocznie od problemów. Osobiście uważam to za bardzo dobrą formę "terapii". Osoby, które nie lubią udzielać się publicznie prowadzą formy pamiętnika zapisując choćby notatki lub "kartki z życia".

Choroba ta ma swoje "powikłania".  Często wywołuje wcześniej wspomnianą mizantropie, samookaleczanie, myśli samobójcze, anoreksje, bulimie itd. ale te tematy w kolejnych postach.

Pomocą dla nich często jest zwykła rozmowa. Wspólny "wypad" na spacer, na zakupy. Moment zapomnienia o problemach. Oczywiście jest opcja skorzystania z pomocy "specjalisty", który przepisze psychotropy, ale czy warto truć bliską osobę tabletkami? Jeśli naprawdę che się coś osiągnąć za pomącą prostych rzeczy rozmową, cierpliwością, wsparciem, okazaniem ciepła możesz dużo zdziałać! Często koniecznością będzie zmiana otoczenia, kontrowersyjna rozmowa z rodziną osoby czy poświecenie swojego czasu, pasji, ale dla ważnej osoby warto! Wszystko jest możliwe do zrobienia.. Próbować pomóc nie zaszkodzi i pamiętajcie, że nadzieja zawsze umiera ostatnia.
  (poniżej wymowny rysunek ukazujący jak osoby chore na depresje widzą świat)



~Dark Alexis